sobota, 2 sierpnia 2014

Tagliatelle z sosem kurkowym



Na urodziny dostałam od Lorenzo koszyk dorodnych kurek. Grzyby wszelakie to jedna z pierwszych pozycji na mojej kulinarnej liście ulubionych. Postanowiłam jednak wyszukać i wypróbować nowy przepis, zamiast ograniczać się do klasycznego sosu kurkowego. Zastanawiałam się co podać w rezerwie, bo ani Paw, ani Mikołaj, ani Mario wielkimi amatorami grzybów nie są. Nawet ze zdjęciami w trakcie gotowania byłam wstrzemięźliwa, bo "czort wie co z tego wyjdzie". Moje obawy okazały się niepotrzebne, bo panowie słów uznania mi nie szczędzili i zajadali z apetytem do ostatniej wstążeczki, do ostatniego grzybka, deklarując, że to jeden z lepszych przepisów!
A sam przepis wyszperałam w sieci, po czym zmodyfikowałam co nieco, tak jak podpowiadała mi intuicja. 


Potrzeba: 
Koszyczek kurek
1 peperoncino (moje było malutkie suche, ale może być świeże)
2 ząbki czosnku
oliwa, sól, pieprz
kubeczek słodkiej śmietanki
garść pomidorków koktailowych
posiekana natka pietruszki
parmezan do posypania


Grzyby umyć (ponoć powinno się oczyścić na sucho, ale moje były bardzo zapiaszczone, więc potraktowałam je wodą) i pokroić w większe kawałki. W płaskim rondlu rozgrzać oliwę i wrzucić czosnek i peperoncino. Papryczkę można rozkruszyć, jeśli ktoś lubi ostrzejsze smaki. Kiedy czosnek się zezłoci, wyciągamy go, również papryczkę i na zaromatyzowaną w ten sposób oliwę wrzucamy grzyby. Zmniejszamy ogień i dusimy ok 15 min, dodajemy po tym czasie pomidorki i gotujemy sos jeszcze jakieś 5 minut. Na koniec zabielamy lekko śmietanką, posypujemy natką, doprawiamy solą. Mieszamy, by się smaki połączyły. 


Tagliatelle gotujemy już w czasie bulgotania sosu. Odlewamy jakąś minutę wcześniej, kiedy jeszcze będzie ciut twardawy. Na wszelki wypadek zostawiamy kubeczek wody z gotowania makaronu, gdyby danie bylo zbyt suche. Moje grzyby puściły sporo wody, więc nie było takiej potrzeby. Prawie dogotowany makaron dodajemy do sosu i jeszcze tą brakąjącą minutę trzymamy na ogniu. Starannie mieszamy, by sos oblepił wstążeczki i podajemy. Wedle gustu: można posypać startym parmezanem, peperoncino czy świeżo zmielonym pieprzem.
DELICJE!!! 

9 komentarzy:

  1. Tak jak Ka pisała nie jestem zwolennikiem grzybów (rydze z patelni na maśle uwielbiam) jednak to danie przepyszne:). Ja posypałem jeszcze zmielonym peperoncino. Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi bardzo zachęcająco, tylko dziwi mnie połączenie kurek z koktajlowymi, skoro dziwi tzn; trzeba spróbować. Pewnie mój mąż też posypie peperoncino jak znam życie i jego smaki. Pozdrawiam Asia op.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja za to uwielbiam kurki pod każdą postacią :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kate :)
    Tak może nie z włoska a z angielska. Jak pisałaś we Włoszech mówią do siebie na Ty, więc ja sobie też pozwoliłem :) W końcu już 2 razy napisałem komentarz to znamy się jak łyse konie!!! :), hahaha.
    Więc...
    Dziś robię to danie wg Twojego przepisu, wcześniej zrobiłem ciasto z Ricottą i było rzeczywiście pyszne :).
    Nie jestem dobrym kucharzem, ale lubię próbować nowych przepisów, oczywiście prostych, jak to facet :), a ten takim się wydaję. I tutaj mam ogromną prośbę. (pewnie wydać się może ona śmieszna dla osób umiejących gotować ). Potrzebne mi są w miarę dokładne ilości w przepisach, np "2 -3 łyżki oliwy" zamiast "trochę oliwy lub oliwa" lub kubeczek śmietanki...tzn ile??? :) :). Oczywiście niekoniecznie w tym przepisie ale to tak na przyszłość i oczywiście bez przesady....nie potrzebuje informacji, ze jak ma być sól to dokładnie ile....rozumiem, że w tym przypadku do smaku :). To tylko taka moja prośba....Pamiętaj o tym proszę, ale oczywiście zawsze możesz to zignorować :) Pozdrowienia z Bydgoszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim muszę przyznać, że bardzo miło mi czytać, iż mój blog jest inspiracją też dla mężczyzn:)) I oczywiście postaram się być bardziej precyzyjną choć sama robię wszystko na oko:))) Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  5. Ano jest inspiracją.... :)
    Zrobiłem! Wyszło bardzo dobre ale mogłem dać więcej grzybów ( nie chciało mi się obierać i czyścic drugiej porcji bo byłem głodny :) ) Następnym razem dam więcej i lepiej doprawię.. Aha, i jeszcze jedno :) Użyłem świeżej papryczki chili....Zapodałem ją na patelnie razem z czosnkiem i po pewnym czasie słyszę syki, trzaski...a ona! Omal mi nie wybuchła na tej patelni taki balon się zrobił jakiś :)....ale wyjąłem ją po jakimś czasie, czosnek zostawiłem, bo nie było w przepisie czy ma być w całości czy rozdrobniony :) więc go pokroiłem na małe kawałki i zostawiłem. Nie wiem czy było czuć papryczkę....może ciut, ja nie mogłem wyczuć, ale następnym razem spróbuje może ją lekko naciąć....dziękuję za ten przepis, następnym razem chce zrobić cannelloni....dam znać Pozdrawiam.S.C.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wczoraj robiłam sobie i M na obiad. Z tym, że bez pomidorków i ostrej papryczki (ostre jadłam tylko w drugiej ciąży) ;-) Grzyby mogę jednak jeść pod każdą postacią :-)
    Natalka zdecydowanie wolała z pesto ;-) Jeszcze nie wie co dobre ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam Kasiu,
    Przypominam na obiecanie że wszystkie przepisy uporządkujesz wg pewnego kluczu na jednym miejscu tj w Kuchni....
    W tej chwili część się znajduje w blogu, a część tutaj.
    Pozdrawiam,
    Mirjana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak oczywiście pam^ętam o wszystkich obietnicach:)

      Usuń

Drukuj