czwartek, 14 czerwca 2018

Faszerowane, pieczone cukinie


Po tym jak pieczone faszerowane cukinie wylądowały na naszych talerzach, miałam ochotę sama siebie ucałować za to, że tyle ich posadziliśmy przy świętej Barbarze. 
Stolik w kuchni ugina się od cukinii, bo też pewna dobra dusza podzieliła się plonami ze swojego ogródka i tym sposobem prawie codziennie czy pasta czy risotto z dodatkiem cukinii czy cukinia smażona i tak w kółko. Pomyślałam więc, że może czas na nowy eksperyment i należy okrągłe cukinie nafaszerować i upiec. Przewertowałam kilka przepisów, ale żaden nie satysfakcjonował mnie w pełni, dlatego też stworzyłam swój własny, autorski przepis inspirowany wieloma innymi.


Potrzebne są:
cukinie najlepiej okrągłe, u mnie sztuk 7
300 g mielonego mięsa wieprzowego
ok 80 g serka stracchino
2 łyżki startego parmezanu, 
5 łyżek tartej bułki
2 jajka
duża garść posiekanej natki
1 szalotka
1 ząbek czosnku
oliwa, sól, pieprz


Cukiniom odcinamy wierzch i wydrążamy środek tak, jak na zdjęciu. Mięso, jajka, sery i wszystkie pozostałe składniki mieszamy dokładnie, by dobrze się połączyły. Doprawiamy obficie świeżo zmielonym pieprzem i solą jeśli trzeba. Tak przygotowanym farszem napełniamy szczelnie cukinie. Układamy je następnie w formie i skrapiamy oliwą. Pieczemy w 200 stopniach około 40 minut. Mikołaj dawno nie zajadał kolacji z takim entuzjazmem. Ja w sumie też! Już wiem jak spożytkuję następną porcję cukinii! 
 

NADZIENIE to po włosku RIPIENO  



środa, 13 czerwca 2018

Aromatyczny kurczak w pomidorach


W tym całym zamieszaniu ostatnich tygodni zapomniałam już co gotowałam. A to niedobrze, bo kuchnia w Kamiennym Domu odnotowała kilka bardzo udanych eksperymentów. Zdjęcia od nie wiem kiedy zalegały na karcie, a ja przypomniałam sobie o nich całkiem przypadkiem. Żeby już nic nie uleciało z pamięci dzielę się przepisem, bo niby prosty, a jednocześnie taki wytworny i smaczny. Oto ziołowe udka kurczaka w pomidorach:


Potrzebne są: 
6 udek kurczaka (albo tyle ile chcecie, więc wtedy zwiększacie proporcje pozostałych składników) 
350 g pomidorów pelati z puszki
4 plasterki prosciutto crudo
pół kieliszka białego wytrawnego wina
kilka gałązek oregano
ząbek czosnku
oliwa, sól (ja użyłam domowej soli ziołowej)


Czosnek siekamy drobniutko razem z oregano. Pelati kroimy na drobniejsze kawałki, a prosciutto w paseczki. Kurczaka myjemy i nacieramy solą. W rondlu o grubym dnie na oliwie podsmażamy najpierw prosciutto, a po kilku minutach dodajemy kurczaka. Kiedy mięso się zrumieni dodajemy czosnek z oregano i podlewamy winem. Czekamy aż wino odparuje i na koniec dodajemy pomidory. Zmniejszamy ogień, przykrywamy i dusimy udka do miękkości. W tym czasie sos powinien zgęstnieć. Doprawiamy solą, jeśli trzeba i zaraz podajemy. Jako dodatek zamiast sałaty przygotowałam smażoną cukinię z ziołami. Palce lizać!


 UDKA Z KURCZAKA to COSCE DI POLLO 

niedziela, 10 czerwca 2018

Makaron z suszonymi pomidorami i z pesto z rukoli


Rukola, suszone pomidory i makaron - wszystko to kocham! Jak tylko wypatrzyłam ten przepis, wiedziałam, że to jest coś dla mnie. Rukoli u mnie dostatek, ogródek wykipiał trzema jej gatunkami, więc tym bardziej szukam nowych inspiracji! Oto mój ostatni hit: makaron z suszonymi pomidorami i z pesto z rukoli. 


Potrzebne są:
pęczek świeżej rukoli
50 g pinoli
2 fileciki anchovies
1 ząbek czosnku
starte pecorino
oliwa
sól, pieprz
suszone pomidory tyle ile chcecie


Umytą rukolę, fileciki anchovies, czosnek i pecorino miksujemy z odrobiną oliwy. Nie róbcie jednolitego kremu, tylko tyle, by składniki się dobrze rozdrobiły. Pomidory kroimy w paseczki i dodajemy do pesto. Doprawiamy ewentualnie solą i pieprzem. Ostrożnie z solą, jeśli użyjecie pecorino romano (moje ulubione), jest bowiem bardzo słone. W międzyczasie gotujemy makaron. Ja polecam strozzapreti albo trofie. Zostawiamy chochelkę wody z gotowania makaronu. Odcedzamy pastę, mieszamy z pesto i ewentualnie dodajemy trochę wody, gdyby było za suche.    


Podajemy udekorowane suszonymi pomidorami i dodatkowo startym pecorino. Mili Państwo! Che bontà! Che bontà! Zapraszam do kuchni!


RUKOLA to po włosku RUCOLA (ale wymawiamy z akcentem na U)

niedziela, 3 czerwca 2018

Straccetti z indyka z papryką i cukinią


Czas mój w sieci bardzo teraz ograniczony, więc bez zbędnych poezji i farmazonów zapraszam Was do stołu. Straccetti di tacchino to po prostu kawałeczki indyka. Podane z warzywami są idealnym pomysłem na letni jednogarnkowy obiad. 


Potrzebne są: 
kawałek piersi z indyka (zależy dla ilu osób przygotowujecie danie)
w tych samych ilościach: 
cukinia
papryka
por
dodatkowo:
oliwa, sól, pieprz, mąka do obtoczenia mięsa i kieliszek białego wina


Warzywa kroimy tak jak na zdjęciu - pora i cukinię w talarki, a paprykę w paseczki i razem podsmażamy razem na oliwie. Po kilku minutach dodajemy indyka, uprzednio również pokrojonego w paseczki, posolonego (ja użyłam domowej soli z ziołami) i obtoczonego w mące. Podsmażamy wszystko razem kilka minut, a następnie podlewamy winem. Czekamy aż odparuje, zmniejszamy płomień i pod przykryciem gotujemy jeszcze około 15 minut często mieszając, by nic się nie przypaliło. Jeśli trzeba dodajemy odrobinę wody. Proste i przepyszne!!! Sami się przekonajcie! 

INDYK to po włosku TACCHINO 


niedziela, 27 maja 2018

Pasta ze szparagów do chleba według Katii


Kiedy przed szkołą czekałyśmy na dzieciaki wracające z wycieczki, paplałyśmy z mamami z klasy Mikołaja o tym i o tamtym. Jakoś w końcu przypadkiem zeszło na kulinaria. Chyba dlatego, że jedna z mam skomplementowała na głos moje zdjęcie na instagramie, na którym prezentowałam przygotowane godzinę wcześniej szparagi smażone. Katia przedstawiła mi na szybko swój przepis na pastę ze szparagów do zwykłego chleba czy też grzanek. Przepis banalnie prosty. Zajadałam się jak wariat!


Potrzebne są:
pęczek zielonych szparagów
1 ząbek czosnku
mały pęczek natki (u mnie było zdecydowanie za mało)

majonez
sól, pieprz
1 łyżka musztardy
warzywny bulion


Szparagi kroimy w około 2 -1 cm kawałeczki i gotujemy do miękkości. Uwaga! Główki dodajemy pod koniec gotowania! Odcedzamy i zostawiamy do wystudzenia. W międzyczasie siekamy drobniutko czosnek i natkę. Następnie łączymy z nimi posiekane drobniutko szparagi. Wszystko mieszamy z majonezem i odrobiną musztardy. Doprawiamy do smaku pieprzem i solą jeśli trzeba. Wstawiamy pastę na minimum dwie godziny do lodówki i potem podajemy do chleba albo na wcześniej opieczonych grzankach. Palce lizać! 

ODCEDZIĆ to po włosku SCOLARE 


wtorek, 15 maja 2018

Smażone kwiaty akacji


To co wspaniałe w życiu poza wielkim miastem, to między innymi korzystanie z dobrodziejstw natury. I nie mówię tu o ogródku, bo ten i w mieście można uprawiać. Chodzi mi raczej o rosnącą na łąkach rukolę, radicchio, strigoli, pokrzywy, grzyby, które w Toskanii już się pojawiły, dzikie zioła i kwiaty. Wiele z nich nauczyłam się wykorzystywać w kuchni dopiero tutaj. 


Często widuję osoby spacerujące z torebką, schylające się co kilka kroków i teraz już wiem, że to jest właśnie to słynne korzystanie z tego, co daje nam Matka Ziemia.
Wielokrotnie starsze marradyjki namawiały mnie na smażone kwiaty akacji i w tym roku, kiedy akacje uginają się od kwiatów postanowiłam w końcu spróbować cóż to za rarytas. 
Wśród wszystkich dań prezentowanych na blogu to pobije rekordy w dwóch kategoriach: najtańsze i najmniejsza ilość składników.


Potrzebne są:
kwiaty akacji
200 g mąki
woda (najlepiej gazowana i bardzo zimna)
olej do smażenia
szczypta soli


Dodajemy do mąki wodę - tyle ile trzeba - tak żeby zrobiło się ciasto o konsystencji ciasta naleśnikowego. Najlepiej jak woda jest gazowana i zimna, wtedy otoczka kwiatów będzie chrupiąca. Olej rozgrzewamy na patelni, kwiaty zanurzamy w cieście i smażymy chwilę z jednej i z drugiej strony na złoty kolor. I to tyle. Odsączamy na ręczniku papierowym i podajemy. Jeść można tak jak fantazja podpowiada. My zjedliśmy z dipem jogurtowym, ale to od Was zależy czy zrobicie z tego słodkie czy słone danie. 
Oczywiście najlepiej jak kwiaty zbierzemy gdzieś poza centrum wielkiego miasta, nie przy głównej drodze:)


KWIATY AKACJI to po włosku FIORI DI ACACCIA 

niedziela, 13 maja 2018

Spaghetti ze świeżym bobem i krewetkami


Jednym z niezliczonych uroków toskańskiej wiosny są stragany uginające się od świeżego bobu. Możliwości jego wykorzystania w kuchni są nieograniczone - salsy, makarony, risotto, przekąski, zupy, co też dusza zapragnie. I oto dziś moja propozycja - spaghetti ze świeżym bobem i krewetkami.


Potrzebne są: 
około 250 g wyłuskanego świeżego bobu (wyłuskanego ze strąka, skórkę zostawiamy!)
250 g krewetek (u mnie malutkie, ale oczywiście lepiej te większe)
garść tartego parmezanu
mały pęczek natki
1 pomidor najlepiej typu san marzano
ząbek czosnku
oliwa, sól, pieprz
makaron - u mnie jak widać spaghetti, ale może być też krótki
pół kieliszka białego wina


Wyłuskany bób podsmażamy z posiekanym czosnkiem na oliwie, potrzeba na to około 10 minut. W między czasie wstawiamy wodę na makaron. 2/3 bobu, razem z natką, parmezanem i oliwą miksujemy, by powstał krem, podobnie jak pesto, doprawiamy wedle własnych smaków solą i pieprzem. Swoją drogą krem jest tak pyszny, że moim zdaniem można używać go też do opieczonych kromek chleba. 


Do pozostałego bobu dodajemy krewetki i podsmażamy chwilę razem na żywym ogniu podlewając winem. Następnie dodajemy pokrojonego pomidora, mieszamy i trzymamy na ogniu jeszcze przez kilka minut. 


Odlewamy makaron, mieszamy z bobowym kremem i przekładamy na patelnię do pozostałego bobu i krewetek. Jeszcze chwilka na ogniu, by smaki się połączyły i zaraz podajemy.  W Kamiennym Domu wszyscy skorzystali z dokładki, a zatem smacznego!


BÓB to po włosku FAVE 

Drukuj