sobota, 22 lipca 2017

Cianfotta - warzywna letnia zupa z Kampanii


Przepis na to danie wyszperałam w mojej wielkiej kolekcji książek kulinarnych poświęconych kuchni wszystkich włoskich regionów. Cianfotta to lekka zupa warzywna, która idealnie sprawdzi się latem, ale też i zimą - być może wzbogacona wtedy kawałkiem mięsa. 


Żeby zrobić cianfottę potrzeba: 
1 łodyga selera naciowego (u mnie 2)
3 cukinie (u mnie 4)
3 papryki 
2 bakłażany (u mnie 1 spory)
2 ziemniaki (u mnie 3) 
1 cebula
1 ząbek czosnku
200 g przecieru pomidorowego 
1 peperoncino
około 1,5 l bulionu warzywnego
sól i pieprz
Jak widzicie na domowe potrzeby przezornie zwiększyłam tu i tam ilości:)


Cukinię, paprykę, selera, ziemniaki, bakłażana myjecie, obieracie te co trzeba, wyrzucacie to, co nie potrzebne i kroicie w drobne kawałki. W dużym rondlu o grubym dnie rozgrzewacie oliwę i podsmażacie na niej pokrojone warzywa. W tym samym czasie na drugiej patelni podsmażacie na odrobinie oliwy posiekane uprzednio czosnek, cebulę i peperoncino, po czym dodajecie do nich przecier. Chwilę niech się wszystko podgotuje. Kiedy warzywa z rondla będą nieco obrumienione mieszamy je z sosem pomidorowym, zostawiamy razem jeszcze na dwie minuty na ogniu, a potem przekładamy do większego garnka i zalewamy bulionem. 


Zupa powinna się gotować do miękkości warzyw - około pół godziny. Po tym czasie doprawiacie solą i pieprzem i zaraz podajecie. Choć przyznam szczerze - w taki upał lepiej smakuje ciepła a nie gorąca:) Smacznego!


SOLIĆ to po włosku SALARE

piątek, 21 lipca 2017

Zielona fasolka z szynką i pini


Nie wiem w co ręce włożyć, ale jakimś cudem znajduję czas na kucharzenie i co ważniejsze na dokumentację tych poczynań. Oto specjalnie dla Was kolejny przepis. U nas na pewno zagości na stałe, bo jest super prosty i super pyszny, a przy okazji jest odmianą od klasycznej formy podawania zielonej fasolki.
Ten przepis może być traktowany jako danie jednogarnkowe, jako dodatek albo jako sałatka na ciepło, która w taki upał z powodzeniem może zastąpić obiad:)


Potrzebne są:
fasolka szparagowa (u mnie porcja na dwie osoby - spora garść)
mała torebeczka orzeszków pini
kilka plastrów szynki gotowanej
sól, pieprz, oliwa, ewentualnie ocet balsamiczny


Fasolkę gotować w osolonej wodzie około 10 minut, tak żeby była "al dente". W międzyczasie rozgrzać oliwę i podsmażyć na niej orzeszki i pokrojoną szynkę. Kiedy będą zrumienione dodać fasolkę i razem jeszcze trochę trzymać na ogniu "podrzucając co jakiś czas" - tzw "salti in padella", żeby się smaki dobrze połączyły. 


Doprawić świeżo zmielonym pieprzem i ewentualnie już na talerzu skropić octem balsamicznym. Zrobiłabym dziś znowu, ale wtedy nie będzie miejsca na eksperymenty. Tak czy inaczej na dniach powtórka, bo przygotowana w ten sposób fasolka jest genialna!


SZYNKA GOTOWANA to PROSCIUTTO COTTO

czwartek, 20 lipca 2017

Spaghetti z suszonymi pomidorami, acciughe i tartą bułką.


Kulinarna wena ma się dobrze i dziś zapraszam Was na spaghetti z suszonymi pomidorami, acciughe, pecorino i tartą bułką. Spaghetti, a raczej w moim przypadki spaghettini, połączone z intensywnym smakiem suszonych pomidorów to się nie mogło ni udać!


Potrzebne są:
spaghetti albo spaghettini
5 filecików acciughe
pół słoika suszonych pomidorów
ząbek czosnku
odrobina natki pietruszki
pecorino (można zastąpić parmezanem)


Rozgrzewamy w rondlu oliwę i dodajemy zgnieciony ząbek czosnku, po chwili dodajemy również acciughe i mieszamy tak, by się rozpadły. Następnie dokładamy pomidory uprzednio drobno pokrojone, mieszamy, by nic się nie przypaliło, a w między czasie gotujemy spaghetti.  
Do sosu można dodać kilka łyżek wody ze spaghetti, żeby się lepiej wszystko połączyło., ewentualnie zostawić awaryjnie na potem, gdyby pasta była za sucha. Dokładamy na koniec natkę, ugotowaną pastę i jeszcze chwilę razem przesmażamy. Na oliwie zasmażamy bułkę tartą i mieszamy razem z makaronem. Na koniec dekorujemy startym pecorino.


Domowi krytycy zareagowali entuzjastycznie. Spróbujcie sami! Buon Appetito! 

SUSZONE POMIDORY to  POMODORI SECCHI


wtorek, 18 lipca 2017

Smażona, ziołowa cukinia.


Cukinia na naszym stole pojawia się bardzo często, zwłaszcza teraz w sezonie. To wdzięczne warzywo daje w kuchni wiele możliwości. Można ją jeść na surowo, smażyć, piec, grillować dodawać do makaronów i risotto, może być dodatkiem do mięsa i daniem samym w sobie. I taką właśnie mam dziś dla was propozycję - smażona, ziołowa cukinia! Przepis pochodzi z tej samej serii książek kulinarnych, w której wyszperałam pastę z miętą i pecorino.


Potrzeba
6 młodych cukinii (mogą być jasne albo ciemne, ważne żeby były małe tak jak na zdjęciu)
ząbek czosnku
mały pęczek natki pietruszki
gałązka świeżego oregano
sól, pieprz, oliwa
dla chętnych parmezan do dekoracji.


Natkę siekamy drobno razem z czosnkiem i podsmażamy chwilę na rozgrzanej oliwie. Następnie dodajemy pokrojoną w plasterki cukinię i smażymy dalej na średnim ogniu. Kiedy cukinia będzie już gotowa - powinna być lekko zezłocona, ale nie rozgotowana - dodajemy listki oregano z jednej gałązki. Mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem i gotowe. Na talerzu można udekorować startym parmezanem albo graną. 


Proste, pyszne i tanie. Może być samodzielnym daniem, dodatkiem do mięsa albo też bazą do bardziej skomplikowanych przepisów. Spróbujcie sami! 

DODATEK DO DANIA to znaczy CONTORNO 


sobota, 15 lipca 2017

Makaron z miętą i pecorino.


To był jeden z pierwszych przepisów, który wyszperałam w czasach kiedy blog zaczynał nabierać rozpędu. Przedostatnie wakacje w Lutirano - pamiętam jak dziś - spokój, sielanka i przeglądanie kulinarnych książek w hamakowym zakątku (w Casaluccio nawet telefon nie łapał zasięgu, a co tu dopiero mówić o internecie, dlatego niezawodne były stare sposoby). To chyba od tego dania zaczęło się moje zgłębianie sekretów kulinarnych, miłość do gotowania nabierała rozpędu, a na stole co i raz pojawiało się coś nowego. Tak zostało do dziś. To dlatego właśnie do tego dania już zawsze będę miała sentyment… Jego smak i zapach będą mi przypominały tamte beztroskie wakacje, ciszę Casaluccio, zielone wzgórza i wiele więcej… Aż dziwne, że dopiero teraz publikuję tutaj ten przepis.


Sukces tego dania to prostota, lekkość i zarazem eksplozja smaków. Idealny przepis na lato!
Potrzebne są:
krótki makaron wedle gustu
młoda cebulka - u mnie tropea
gałązka świeżej mięty
garść natki pietruszki
1 ząbek czosnku
1 peperoncino (najlepiej świeże)
oliwa
kawałek dojrzałego pecorino


Gotujemy makaron i w tym samym czasie zioła siekamy drobniutko, cebulkę i czosnek również, papryczkę - zależy od gustu, posiekana uczyni danie ostrzejszym. Wszystko podsmażamy na sporej ilości oliwy, ale tak żeby się zeszkliło, a nie zezłociło. Wystarczy kilka minut na niewielkim gazie. Odcedzamy makaron (ale nie bardzo dokładnie, żeby nie był za suchy) i wykładamy na patelnię z aromatyczną oliwą. Dodajemy dużą garść startego pecorino i wszystko dokładnie mieszamy. Oto cały sekret! Spróbujcie! Świeżość mięty, ostrość papryczki, słodycz cebulki i intensywność pecorino! Włosi to geniusze!

ŚWIEŻY to po włosku FRESCO



środa, 12 lipca 2017

Tuńczyk z fasolą po mojemu - klasyka włoskiego lata


Tak, tak wiem!! Miało być już dawno, a potem wczoraj, a tu nic i tylko się pająk, ten sam od pajęczyn ostatnio mi wytkniętych niecierpliwi i nogami przebiera. Nogami czy odnóżami?  
Już nic nie mówię, już nie filozofuję tylko przepis z marszu podaję - tym razem na typowy letni przysmak z włoskiego stołu, który może być i daniem samym w sobie i lekkim obiadem i dodatkiem, generalnie jak kto woli. Proste i szybkie - co ważne - fatygi ani ani!


Potrzebne:
młoda cebulka (najlepiej tropea albo szalotka) pokrojona w piórka
puszka (albo dwie) fasoli cannellini (to wersja dla leniwych, oczywiście można fasolę samemu ugotować)
tuńczyk w sosie własnym (ilość zależy od ilości fasoli) 
oliwa, ocet z białego wina, pieprz, sól

dodatki moje własne: kilka pomidorków koktajlowych, dwa listki bazylii  


Cebulę zamarynować w occie z wodą (mieszanka w równych proporcjach), zostawić tak na pół godziny. Fasolę wymieszać z rozdrobnionym tuńczykiem, dodać cebulę, doprawić oliwą, pieprzem i solą jeśli trzeba. Potem wedle uznania - zostawić tak jak jest albo wzbogacić moim sposobem pomidorkami i bazylią. 
Takie proste, a tyle smaku! W letnie dni króluje na naszym stole bardzo często!
Smacznego!!
TUŃCZYK to po włosku TONNO 




sobota, 1 lipca 2017

Quiche z bakłażanami, porem i kiełbasą


Wreszcie chwila czasu na odświeżenie kuchni. Przepisów w kolejce czeka sporo, więc zaglądajcie tu czasem po nowe smakołyki. Mam nadzieję, że już takich długich przerw nie będzie. 
Otworzyłam okna, żeby wpadło lipcowe powietrze, odnowiłam menu i na stole pojawiło się sporo nowości i na koniec pościągałam pajęczyny, bo już jakiś pająk skarżył się, że za duszno nawet jak dla niego. 
Niech lipiec smaczny ma początek! 


Z ogródka zebraliśmy pierwsze bakłażany. Jeden biały i jeden fioletowy. I to one są bohaterami tego dania - QUICHE z bakłażanami, kiełbasą, porem i pecorino. 
Potrzeba:
rulon okrągłego ciasta francuskiego
1 spory por
1 duży bakłażan ( u mnie dwa małe)
gałązka świeżego oregano
15 centymetrowy kawałek surowej kiełbasy
ser pecorino średnio dojrzały
oliwa
sól


Pory kroimy w talarki i podsmażamy na odrobinie oliwy, chwilę potem dodajemy też pokrojonego w kostkę bakłażana i listki oregano i podlewamy jeszcze odrobiną oliwy. W międzyczasie na drugą patelnię rozdrabniamy kiełbasę i obrumieniamy.
Rozkładamy ciasto na okrągłą formę o średnicy ok. 25 cm (razem z papierem). Nakłuwamy je widelcem. 


Na cieście układamy równomiernie najpierw bakłażany, potem kiełbasę, a na koniec uzupełniamy pokrojonym w drobne kawałki serem. 


 Pieczemy w 180 stopniach przez około pół godziny, ale lepiej sprawdzić wcześniej. Smakuje genialnie i na ciepło i na zimno na pewno też, ale o tym przekonam się następnym razem, bo do wychłodzenia moje lipcowe kulinarne "buongiorno" nie dotrwało!
Buon appetito! Buon luglio!


WIDELEC to po włosku FORCHETTA (wym. forketta)

Drukuj