czwartek, 13 listopada 2014

Pasta al forno


Klasyka włoskiej kuchni, ikona, symbol. Le lasagne! 
To było danie, do którego najdłużej się przymierzałam. Wydawało mi się, że to już najwyższe loty kulinarnej sztuki. Nie dodawała też odwagi świadomość, że pasta al forno, to była popisowa potrawa mamy Mario. Jakżesz więc, ja - Polka miałam się z mitem mierzyć?Jednak nasz przyjaciel, przekornie, co jakiś czas podpuszczał - "ragu' umiesz, pastę zrobimy, musi się udać!". Długo nie trzeba mnie było namawiać, co jak co - ale ja przecież lubię wyzwania!



Nasza pasta al forno, miała być od deski do deski zrobiona własnoręcznie, zatem i pasta nie mogła być z pudełka czy sklepowej lodówki. Przepis na makaron podawałam ostatnio na blogu, więc już powielać nie będę - znajdziecie go tu. Ale oczywiście, gdyby, ktoś chciał spróbować małymi kroczkami, może kupić gotowe płaty. 
Na nasze lasagne - dwie brytfanki takie jak na zdjęciu zużyliśmy 8 jajek. 


Ragu' po mojemu - miejscowi twierdzą, że identyczne jak u włoskiej "mammy". 

Kiedyś myślalam, że ragu' to chwila moment - mięso obsmażyć, zalać pomidorami, trochę ziół, czosnku i gotowe. Okazało się, że to, co w moim mniemaniu było słynnym bolońskim sosem, nie miało nic wspólnego z oryginałem. Oczywiście z ragu' jest trochę jak z bigosem - każdy dom ma swoje sekrety, ale jedno jest pewne najlepsze jest na drugi dzień!  

Podaję proporcje znów na dwie brytfanki: 
1 kg mięsa mielonego (pół na pół - wieprzowo - wołowe, nasze było świeżo zmielone przez miejscowego rzeźnika)
1 cebula
2 ząbki czosnku
2 niewielkie marchewki
1 łodyga selera naciowego. 
litr bulionu (około)
1 kieliszek czerwonego wina
butelka przecieru pomidorowego.
oliwa, sól, pieprz.

Na oliwie podsmażamy czosnek i cebulę drobniutko posiekane, dodajemy również drobno pokrojone pozostałe warzywa. Chwilę smażymy na wolnym ogniu. Kiedy lekko zmiękną, dodajemy mięso i starannie obsmażamy, pomagając sobie łyżką, by mięso było równomiernie rozdrobnione. Podlewamy winem i chwilę smażymy na mocniejszym ogniu, aż płyn odparuje. 
Znów zmniejszamy płomień, podlewamy chochelką bulionu, przykrywamy i tak ma się "pyrkotać" długo i namiętnie. W tym czasie co jakiś czas podlewamy rosołem i mieszamy. Po godzinie dodajemy pomidory. Doprawiamy i dalej trzymamy na wolnym ogniu, by wolniutko się gotował i odparował nadmiar płynu. W sumie na przygotowanie dobrego ragu' potrzeba około 3 godzin.  



Kolejny ważny etap w przygotowaniu pasty al forno - beszamel. 
I ten krok mnie przerażał! A to takie proste:)
900 ml mleka
2 łyżki masła
3 łyżki mąki
sól 
gałka muszkatołowa

W rondlu o grubym dnie rozpuszczamy masło, wsypujemy mąkę i mieszamy szybciutko, najlepiej rózgą albo trzepaczką. Kiedy już mąka z masłem ładnie się połączą (pilnujcie, by nie zrobiły się grudki!), dolewamy wolnym strumieniem mleko i dalej cały czas mieszamy. Trzymamy garnek na wolnym gazie przez około pół godziny, po tym czasie sos powinien zgęstnieć. Pamiętajcie, że beszamel do lasagni powinien być "luźniejszy".  Nie zapominajcie oczywiście o mieszaniu! Ja mojego garnka z beszamelem nie porzucam nawet na minutę w czasie gotowania. 


I teraz zabieramy się do najmilszej części - układanie warstw. Przygotujcie też miskę startego parmezanu (ja ostatnio zastąpiłam parmezan graną). Brytfanki smarujemy masłem. Na dno wlewamy odrobinę ragu' - wtedy nie ma problemu z przyklejaniem się! 
Na ragu' kładziemy pierwszy płat makaronu. Potem polewamy beszamelem i posypujemy garścią parmezanu. Znów chochla ragu, rozprowadzamy. Kolejny płat makaronu, znów beszamel, parmezan, ragu' i tak dalej - ile warstw chcecie. Ostatnia warstwa: na makaron wylewacie ragu' wymieszane z beszamelem i posypujecie bogato parmezanem.    




Wstawiamy do pieca na około 40 min (temperatura ok. 180 stopni). Tu pod koniec trzeba zerknąć, jeśli się przypala - przykryć folią aluminiową, jeśli za mało zrumienione włączyć na ostatnie pięć minut opiekanie od góry. 


Ależ byłam przejęta, gdy w kuchni rozniósł się przyjemny zapach i pasta wjechała na stół. Czekałam na opinię Mario, jak na wyrok. Mario spróbował, zamlaskał i pochwalił - "jak u mamy!" Nie mogło być dla mnie milszej pochwały! To najwyższe słowa uznania!
Ciekawa jestem czy i Wy pokusicie się, by spróbować.
 Oczywiście ragu' jadamy też z długą pastą, klasycznie albo na szybko - zapieczone z krótką pastą. Acha i jeszcze jeden drobiazg - nie chwalcie się tym daniem przed Waszym dietetykiem! Raz na jakiś czas można chyba sobie pofolgować!
Smacznego!

LA CARNE MACINATA to znaczy MIĘSO MIELONE (wym. la karne macinata)

1 komentarz:

  1. Łał! A u nas dzisiaj na obiad było coś w takim stylu (tak myślałam, dopóki nie przeczytałam przepisu ;-) ). Co prawda nie makaron, ale muszelki z mięsem i sosem. Tylko zrobione ekspresowo ;-)
    Na pewno skuszę się na zrobienie Twojej lasagne :-)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj