czwartek, 4 lutego 2016

Jabłkowe frittelle!


Tłusty czwartek - Giovedi grasso! 
Jak tradycja to tradycja. Stan aktualny w kuchni - dwa talerze pachnących frittelle z jabłakmi! Jak to zrobić, żeby nie zjeść wszystkich do 16.00? Coś musi zostać dla chłopców. Nie zjem już ani jednego (do 16.00), będę dobrą matką! Obiecuję!

Jeśli macie ochotę sami się pokatować tłustoczwartkowo swoją silną wole i szukacie odmiany od pączków i faworków, bardzo proszę:

3 renety (albo inne odpowiednie do smażenia, u mnie to co było w koszu z owocami)
sok z jednej cytryny
2 jajka
szklanka mleka
150 g mąki
szczypta soli
20 g cukru
laska wanilii
cukier puder do posypania 
olej do smażenia 





Żółtka, mleko, szczyptę soli, nasionka wanilii (rozciąć laskę na pół i ściągnąć nożem to co w środku) i przesianą mąkę ubić mikserem na gładką masę.  Odstawić na pół godziny, by ciasto odpoczęło. Potem obrać jabłka, jeśli macie urządzenie do pozbywania się gniazda z nasionami tym lepiej dla was, jak nie - musicie dłubać nożem tak jak ja. Kroimy jabłko w plasterki z dziurką w środku i skrapiamy sokiem z cytryny. Białka ubijamy z cukrem na sztywną pianę, po czym łączymy ją delikatnie z przygotowaną wcześniej masą. Do masy wkładamy plasterki jabłka i tak ładnie oblepione smażymy na średnio rozgrzanym oleju (idealnie 180 stopni) z jednej i z drugiej strony do zezłocenia. Odcedzamy i zostawiamy chwilę na ręczniku papierowym, by wchłonął nadmiar oleju. Posypujemy cukrem pudrem i gotowe. 

A potem jest tak: eee ten jakiś koślawy wyszedł, a ten nieładnie się dosmażył, a tu otoczka częściowo odpadła ... lepiej sama zjem. I tak właśnie walczę ze sobą, bo teraz to już każdy jakiś niedoskonały mi się wydaje!:) Dobrze, że w tłusty czwartek łakocie nie tuczą:)

CIASTO NALEŚNIKOWE to po włosku PASTELLA

Drukuj