piątek, 26 maja 2017

Makaron z pieczonymi warzywami


Maj dobiega końca i choć przed nami jeszcze miesiąc wiosny, to za oknem panuje już najprawdziwsze lato! A jak lato i ciepło, to już nikt nie ma ochoty na ciężkie dania, ani na te buchające gorącem. Dlatego dziś propozycja na wspaniały letni obiad, na przyjęcie w ogrodzie albo posiłek do koszyka piknikowego. 
Makaron z pieczonymi warzywami! 
Może być podawany na gorąco i na zimno, a według mnie najlepiej smakuje lekko ciepły. 
Przepis można modyfikować według własnych gustów, mój jest taki:
Wyłożyć brytfankę papierem do pieczenia i ułożyć w niej pokrojone na średnie kawałki warzywa: cukinia, papryka, czerwona cebula, kilka pomidorków i ząbki czosnku. 
Dorzucić kilka kaparów, gałązkę rozmarynu i cząbru, skropić obficie oliwą i posypać grubą solą. 
Ja pokroiłam też w paseczki dwa plasterki pancetty i dodałam je do warzyw, ale to wersja dla łakomczuchów.


Wstawić do nagrzanego na 200 stopni piekarnika i piec około pół godziny - aż warzywa zrobią się miękkie. W międzyczasie ugotować al dente makaron - penne sprawdzą się doskonale. Na koniec wymieszać pastę z upieczonymi warzywami, a na wierzchu ułożyć małe kulki mozzarelli. Smacznego!!!!


LETNI OBIAD to po włosku PRANZO ESTIVO

środa, 26 kwietnia 2017

Żołądki drobiowe z winem i cząbrem


Dziś w Kuchni Kamiennego Domu danie mięsne. Być może nie znajdzie wielu zwolenników, ale ponieważ jest to jedno z dań, które bardzo lubimy, dlatego przepisem dzielę się z Wami.
Mowa będzie o żołądkach drobiowych. 
Nie znoszę wątróbki, choć toskańskie fegatino uwielbiam, nie jestem wielbicielem nerek, płucek i innych móżdżków, ale już żołądki uwielbiam od dziecka! Moja Mama przygotowywała z nich niby gulasz. 
Odkąd mieszkamy w Toskanii wiele razy pojawiły się na naszym stole, bo dzieci mój entuzjazm dla nich podzielają. We włoskim sklepie kupimy je bez problemu, zwłaszcza w Toskanii, która nie takie cuda serwuje. Ja sama tylko raz jadłam je przygotowane po włosku, bo jak wyjaśniła gospodyni - to przecież biedne, chłopskie danie...
Anna Maria z Palazzo Torriani zaprosiła mnie pewnego dnia na spontaniczny obiad. Podała wtedy durelli di pollo duszone z warzywami, a ja nie mogłam się ich nachwalić. Pomyślałam więc, że zdradzę na chwilę "maminy" przepis i ja sama spróbuję przygotować żołądki na sposób włoski. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania. Chłopcy się zajadali!! 


Danie poza tym, że jest przepyszne, jest też łatwe, szybkie i tanie w przygotowaniu.

Potrzebne są:
pół kilo żołądków drobiowych
kilka gałązek cząbru (zawsze przypomina mi się bajka "Ratatuj" i słynne cząberu:) 
jedna młoda cebulka tropea
kostka rosołowa
kieliszek białego wina
oliwa


Cebulkę siekamy i podsmażamy na oliwie, tak żeby się lekko zeszkliła i zmiękła. Żołądki myjemy dobrze, kroimy w drobniejsze kawałki i wraz z gałązkami cząbru dodajemy do cebulki. Obsmażamy wszystko na żywym ogniu, dorzucając rozdrobnioną kostkę. Kiedy mięso się obrumieni, podlewamy białym winem. Chwilę potem zmniejszamy gaz i zostawiamy danie pod przykryciem na około 40 minut, mieszając co jakiś czas i jeśli trzeba podlewając odrobiną wody. 


 Podajemy z chlebem, z kaszą albo z ziemniakami, z sałatą wedle gustu! Spróbujcie sami! Absolutnie genialne!


ŻOŁĄDKI DROBIOWE po włosku nazywane są DURELLI DI POLLO 

niedziela, 23 kwietnia 2017

Zupa krem ze szparagów i ziemniaków


Szparagi! Szparagi! Szparagi!! W sezonie możemy je jeść codziennie! Uwielbiamy szparagi! Mam już kilka sprawdzonych przepisów, które regularnie na naszym stole goszczą, ale też wciąż szukam nowych, chętnie eksperymentuję, a rezultaty tego są zwykle zachwycające! Nie inaczej było tym razem. Ponieważ szparagi kochamy i kochamy też zupy - kremy, więc wypadkowa tych dwóch nie mogła się nie udać.


Potrzebne są: 
pęczek zielonych szparagów (ok. pół kilo)
4 średnie ziemniaki
1 młoda cebulka
kilka łyżek słodkiej śmietanki
kilka łyżek startego parmezanu
oliwa, sól, pieprz
bulion warzywny
"wczorajszy" chleb na grzanki 


W garnku o grubym dnie podsmażamy posiekaną cebulkę. Ziemniaki obieramy, kroimy w kostkę i dorzucamy do garnka. Szparagi - odłamujemy najtwardszą końcówkę, jeśli skóra gruba, to odrobinę obieramy od dołu, kroimy na kawałki takie jak na zdjęciu i dodajemy do ziemniaków. Chwilę wszystko razem podsmażamy.


Następnie zalewamy bulionem, ale tylko tak, by warzywa się pokryły (resztę trzymamy na wypadek, gdyby zupa była za gęsta). Gotujemy pod przykryciem około 20 min - do miękkości. Kiedy warzywa będą ugotowane, miksujemy wszystko na jednolity krem, dodajemy śmietanę, parmezan, mieszamy dokładnie i zostawiamy jeszcze pięć minut na gazie już bez przykrycia.


Podajemy krem posypany świeżo zmielonym pieprzem i grzankami z chleba (kostki chleba obrumienione na patelni). Zapewniam, że się zachwycicie!!!


SZPARAGI to po włosku ASPARAGI 

niedziela, 26 marca 2017

Zupa krem z brokułów, ziemniaków i pora


Mój krem ziemniaczano - porowy cieszył się wielkim powodzeniem zarówno wśród Czytelników jak i przy domowym stole. Często ostatnio serwowałam go domownikom i za każdym razem garnek czyszczony był do ostatka. Tym razem mam dla Was inną wersję tej samej zupy - brokułową!


Potrzebne są:
spory brokuł
spory por
około 5 większych ziemniaków 
oliwa 
bulion warzywny
do podania obrumieniony chleb, świeżo zmielony pieprz, parmezan


Wykonanie znów jest tak proste, że aż wstyd pisać! Obsmażamy po kolei na oliwie pokrojone dosyć drobno por i ziemniaki, a potem brokuły rozdrobnione na mniejsze cząstki. Przekładamy warzywa do większego gara, zalewamy bulionem tak by się przykryły. Nie za dużo, bo krem będzie za rzadki. Gotujemy do miękkości - około pół godziny, a następnie miksujemy. Podajemy z grzanką natartą czosnkiem, posypujemy parmezanem, pieprzem albo tak jak lubicie.


 BROKUŁY to po włosku BROCCOLI (wym.brokkoli)

wtorek, 7 marca 2017

Najłatwiejsze ciasto świata - ciasto "5 łyżek"



Coś dla zapracowanych i leniwych - kolejny raz! Warto mieć takie przepisy w zanadrzu. Kiedy na wszystko brakuje czasu, a ochota na słodkości jest silniejsza niż wszystko inne, kiedy niespodziewani goście w natarciu,  kiedy dzieci marudzą i proszą o łakocie … i na wiele podbramkowych sytuacji - ciasto "5 łyżek"! 



Potrzeba:

5 łyżek mąki
5 łyżek cukru
5 łyżek oliwy
3 jajka
1 łyżka kakao
2 jabłka 
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli




Mąkę, kakao i proszek przesiać do miski, dodać cukier, sól, jajka i oliwę - wszystkie składniki dobrze wymieszać. Jabłka obrać i pokroić w cieniutkie plasterki. Dodać do ciasta, jeszcze raz zamieszać i przełożyć wszystko do formy o średnicy 20 cm wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 35 - 40 minut. Prościej się nie da, a łasuchy będą uszczęśliwione!
ŁYŻKA to po włosku CUCCHIAIO

niedziela, 5 marca 2017

Makaron z pesto z jarmużu


Cavolo nero jest jednym z najważniejszych warzyw w toskańskiej kuchni. Już kiedyś pytaliście mnie cóż to takiego, a ja nie umiałam Wam odpowiedzieć. Ale teraz już wiem! Otóż cavolo nero to jarmuż! W dawnej Polsce bardzo popularny i w kuchni często wykorzystywany, jednak z czasem o nim kompletnie zapomniano. Wielka szkoda, bo lista jego dobroczynnych właściwości jest długa! Tutaj na szczęście gości często na stole, jest składnikiem wielu typowych toskańskich dań w tym słynnej ribollity
Dziś jednak nie zupa, tylko makaron, a cavolo nero będzie alternatywą dla klasycznego pesto.


Przede wszystkim to warzywo, które bardzo lubimy, po drugie Mikołaj jest wielkim fanem pesto, a poza tym skusiły mnie zdjęcia soczyście zielonego makaronu, prezentującego się na talerzu bardzo apetycznie, dlatego postanowiłam wypróbować przepis na pesto z cavolo nero.


Potrzebne:
Spory pęczek cavolo nero
paczka makaronu (najlepiej trofie albo fusilli, ale u mnie z braku laku penne)
2 łyżki płatków migdałowych
2 łyżki orzeszków pini
3 łyżki startego parmezanu
3 łyżki startego pecorino 
mały ząbek czosnku
sól 
oliwa
(proporcje zależą od indywidualnych gustów, dobierzcie je według własnych smaków)


Jarmuż myjemy, wycinamy twarde łodygi i gotujemy w osolonej wodzie przez 15 minut. Następnie odcedzamy do zimnej wody, żeby zachował intensywny kolor. UWAGA! Nie wylewamy wody z gotowania cavolo!! W tej samej wodzie gotujemy makaron. W tym czasie miksujemy odciśnięte dobrze liście, dodajemy pozostałe składniki (oliwę, czosnek, starte sery, pini i migdały), znów miksujemy, w międzyczasie smakując i doprawiając do smaku. Przed odcedzeniem makaronu warto zachować odrobinę wody z jego gotowania gdyby pesto było zbyt suche. Makaron mieszamy z pesto, podajemy posypany parmezanem albo pecorino. Smacznego zdrowego!!!!
CAVOLO NERO czyli JARMUŻ


czwartek, 2 marca 2017

Zapiekanka z makaronu i kalafiora


Mamy marzec! Nareszcie! A zatem na dobry początek "prawie wiosny" coś nowego, coś dla wielbicieli zapiekanek i kalafiora! Oto ona: pasta al forno con cavolfiore. 

Potrzebne:
1 spory kalafior
1 szklanka beszamelu
3 grubsze plastry pancetty (ewentualnie speck)
pół szklanki startego parmezanu
250 g sera fontina
sól, pieprz, oliwa 
ząbek czosnku 
tarta bułka  


Kalafiora ugotować na parze lub w osolonej wodzie, tak żeby był al dente. Odcedzić i przełożyć na patelnię z rozgrzaną oliwą i ząbkiem czosnku. Następnie zmiksować go i dodać beszamel (przepis był tutaj) oraz starty parmezan. Doprawić solą, pieprzem i wymieszać na jednolity krem. Następnie ugotować makaron al dente - jego kształt to kwestia gustu - ja polecam grubsze rurki, typu rigatoni. Odcedzić i wymieszać z kalafiorowym kremem. Na koniec dodać pokrojony w kostkę boczek oraz fontinę. Wszystko jeszcze raz dobrze wymieszać i przełożyć do formy natłuszczonej masłem. Na wierzchu posypać parmezanem i startą bułką. Piec w temperaturze 200 stopni około 20 - 30 min, w połowie tego czasu przestawić piekarnik na opiekanie od góry, tak by powstała apetyczna skorupka.


GOTOWAĆ NA PARZE to znaczy CUOCERE A VAPORE (wym. kuoczere a wapore)

wtorek, 28 lutego 2017

Zupa - krem z fenkuła i marchewki


Oto co zjedliśmy na nasz pierwszy w tym sezonie obiad na tarasie. Zupa - krem z fenkuła i marchewki. Lekki, przepyszny i słoneczny, zupełnie jak tamten dzień! 
Koncertowo wyprowadziłam w pole moje "wszystkożerne" dzieci, które jednak za fenkułem to niekoniecznie. Poczekałam, aż spróbują, ocenią i dopiero postanowiłam zdradzić składniki.
Tak bardzo im krem smakował, że nawet przez myśl nie przeszła im obecność nielubianego warzywa, dopiero moje podpuszczanie poprowadziło ich do rozwiązania zagadki. I choć pierwsza żartobliwa reakcja była: bleeee, to zaraz z uśmiechami na twarzy, zachwalając tak jak wcześniej, wyczyścili talerze do ostatniej łyżki. 


Potrzebne:
2 duże fenkuły
4 marchewki
1 szalotka
1 ząbek czosnku
sól, pieprz, oliwa
ok. 2 litrów bulionu warzywnego (zależy od wielkości warzyw)
Do podania to co kto lubi: u nas grzanki i parmezan.


W garnku o grubym dnie podsmażyć posiekane czosnek i szalotkę, zaraz potem dodać marchewkę i koper pokrojone w piórka i plasterki. Zostawić tak na około 5 minut często mieszając, mają się zeszklić, ciut zmięknąć, a nie rumienić. Zalać bulionem tak, żeby warzywa były ledwo przykryte (centymetr nad nimi). Gotować pod przykryciem, do miękkości. 


Kiedy warzywa będą ugotowane, zmiksować wszystko na jednolity krem. Doprawić solą, pieprzem i podawać tak jak lubicie. Ja dla moich dwóch dorastających pochłaniaczy wszystkiego wzbogaciłam grzanki kilkoma plasterkami pancetty. Wspaniały obiad na początek wiosny!


 GRZANKI to po włosku CROSTINI (wym. krostini)

niedziela, 26 lutego 2017

Ciasto z jabłkami i amaretti


Po ostatnim zaprezentowanym przepisie pomyślałam sobie, że może co jakiś czas warto opublikować coś odrobinę trudniejszego niż "najprostsze ciasto świata". Nie chcę, by ktoś pomyślał, że jestem leniem do kwadratu albo, że sztukę kulinarną opieram jedynie na wymieszaniu składników i wsunięciu formy do pieca.
I tak znalazłam przepis na coś bez ricotty, bez mascarpone, na coś co wymaga odrobinkę więcej pracy, ale efekt wynagrodził mi moje starania. Oto torta di mele e amaretti!  


Składniki
150g masła
200 g cukru pudru (u mnie trochę mniej, bo słodkie są też amaretti)
skórka otarta z jednej cytryny
3 jajka
300g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
pół kubeczka mleka
szczypta soli
150 g amaretti
2 jabłka


Masło z cukrem pudrem i skórką cytrynową wyrobić aż powstanie krem. Następnie dodać jajka, szczyptę soli i znów wyrobić. Ciasteczka rozdrobnić (ale nie na pył), jabłka obrać i pokroić w kosteczkę. Połowę jednego i drugiego dodać do ciasta. Znów zamieszać. Na koniec dodać do masy mąkę i proszek do pieczenia rozpuszczony w mleku. 


Przygotowaną masę wyłożyć na sporą blachę - najlepiej 30 /40 cm, moja była ciut za mała. Ciasto powinno być niskie. Posypać pozostałymi jabłkami i pokruszonymi ciasteczkami. Blachę oczywiście wyłożyć wcześniej papierem bądź wysmarować masłem i obsypać mąką. Piec około 20 - 30 minut (w zależności od wysokości) w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Pyszne, wilgotne, z chrupiącym migdałowym akcentem! 


 Amaretti to słynne włoskie migdałowe ciasteczka.

Drukuj