piątek, 16 września 2016

Marynowane cukinie w oliwie z miętą i peperoncino



Na początku sezonu nasze ogródki obrodziły w cukinie. Jedliśmy je codziennie i codziennie też koszyk w kuchni był ich pełen. Risotto z cukinią, pasta z cukinią, placki z cukinią, ciasto z cukinią … miałam jej już po dziurki w nosie, choć cukinię uwielbiam. Pomyślałam więc, że zamiast się zmuszać do jedzenia, żeby się nie zmarnowała, lepiej przerobić ją, zapakować w słoiki i cieszyć się ogródkowym wspomnieniem w zimowe miesiące. Przekopałam dziesiątki przepisów i znalazłam wreszcie ten jedyny. Żeby jednak być pewną efektu - popełniłam zaledwie cztery słoiczki, odczekałam trzy tygodnie, żeby spróbować czy warto. Czy warto???? Ten przepis to jeden z moich odkryć roku!!! Mam słabość do cukinii, mam słabość do marynat, ale tak przygotowana cukinia jest naprawdę genialna!!!


Potrzebne są (proporcje będą na oko):
młode cukinie (jasne lub ciemne), starszym trzeba wydrążyć pestkowy środek.
gruba sól
ocet z białego wina
oliwa
świeża mięta,
peperoncino
czosnek


Cukinię kroimy tak jak nam się podoba - w słupki albo w półksiężyce, ważne żeby kawałki nie były ani zbyt grube ani zbyt drobne. Zasypujemy ją grubą solą, przyciskamy czymś ciężkim i zostawiamy tak na całą noc. 


Na drugi dzień odcedzamy, płuczemy i osuszamy. Wstawiamy na gaz zalewę - 2 szklanki wody na 1 szklankę octu. Wrzucamy cukinię do wrzącej zalewy i gotujemy przez około 10 - 15 minut, zależy od cukinii i wielkości kawałków, jeśli świeża młodziutka, drobno pokrojona to nawet mniej. Najlepiej spróbować i ocenić czy już jest al dente. 


Odcedzamy cukinię i układamy ją na lnianej ściereczce, by się chwilkę osuszyła, po czym wkładamy do wygotowanych słoików, dodajemy do każdego kilka listków mięty, suszoną papryczkę peperoncino (tu  ilość zależy od gustów, jeśli je rozkruszymy cukinia będzie na pewno bardziej pikantna) i czosnek pokrojony w słupki. Zalewamy wszystko starannie oliwą, tak by nie zostały gdzieś uwięzione bąbelki powietrza. Zakręcamy i odwracamy denkiem do góry.
Cukinia jest dobra do jedzenia już po trzech - czterech tygodniach.


GRUBA SÓL to po włosku SALE GROSSO

czwartek, 15 września 2016

Duszona włoska kapusta z prosciutto


Zacznę od tego, że to nie moja wina, że zdjęcia tym razem są takie jakie są! Danie jest genialne, więc wierzcie mi na słowo, niestety foto tego nie oddaje, bo…

Zawsze jest tak, że kiedy w kuchni przygotowuję nowe danie, dokumentuję je w trakcie pracy, ale ze zdjęciem finałowym czekam do pierwszych komentarzy…
- Co to jest?
- Kapusta z prosciutto.
- Acha.
- I co? dobra?
- Mah… si…

***
Po trzech minutach i po wypaćkaniu talerzy. Ten sam stół, ci sami ludzie.
- Pyszna!!! Mogę sobie dołożyć!!
- Sai … e' buonissimo!
- A niech was! Teraz komentarze? Opóźniony zapłon? Stop z jedzeniem! Zdjęcia!!!
No i są takie jakie są. Kapusta, że palce lizać, a przepis tak banalny, że aż wstyd!


Potrzebne są:
1 średnia główka kapusty verza (po polsku "włoska kapusta")
15 dkg szynki dojrzewającej z tłuszczykiem
1 ząbek czosnku
pół kieliszka białego wina
szklanka bulionu warzywnego
sól, pieprz, oliwa 


Szynkę rozrywamy najlepiej palcami na drobniejsze kawałki i podsmażamy na oliwie wraz z ząbkiem czosnku w całości.


W międzyczasie kroimy verzę na kawałki, tak jak na zdjęciu, nie na bardzo drobno! Wyrzucamy twarde cząstki, płuczemy, osuszamy i dodajemy do prosciutto. Chwilę podsmażamy wszystko razem, po czym podlewamy winem. Kiedy wino odparuje dolewamy bulion, zmniejszamy gaz i zostawiamy pod przykryciem na około pół godziny. Kapusta powinna być miękka, ale nie rozgotowana. Doprawiamy solą, pieprzem i odrobiną świeżej oliwy. Buon appetito!!!!
U nas na pewno pojawi się na stole wiele razy! 


DUSZONY to po włosku STUFATO

sobota, 10 września 2016

Fasola - klasyka toskańskiej kuchni


Kiedy turyści przyjeżdżają do Toskanii, tylko nieliczni mają pojęcie o prawdziwej toskańskiej kuchni. Większość myśli, że kuchnia włoska to ogólnie - pizza, pasta i tiramisu'. Pamiętajcie więc, że Włochy zostały zjednoczone całkiem niedawno i indywidualność każdego z regionów widać między innymi w kuchni. Makarony i pizzę oczywiście zje się wszędzie, ale Toskania ma w palecie smaków dużo, dużo więcej. A dziś częstuję Was prostym klasykiem - fasola w najbardziej klasycznym wydaniu, bez której kuchnia toskańska nie istnieje!


Przede wszystkim danie jest banalnie proste w wykonaniu, mało tego - najpiękniejsze w jego przygotowaniu jest to, że ono robi się samo!!!! Przepis może być modyfikowany, możecie wzbogacić go innymi składnikami, może być daniem samodzielnym lub dodatkiem, jak kto lubi. W każdym razie ja przedstawiam Wam przepis podstawowy, jak mówią źródła - najbardziej toskański z toskańskich, prawdziwy i oryginalny!
Oto fasola po toskańsku!

Potrzeba:
Pół kilo fasoli - najlepiej cannellini, ale sprawdzą się też inne gatunki (zdarzało mi się robić miks - cannellini i borlotti)
2,5 litra wody
ząbek czosnku,
kilka listków szałwii
sól i pieprz najlepiej świeżo zmielone
dobra oliwa
i jako gadżet - najlepiej kamionkowy garnek!



Fasolę wrzucamy do garnka i zalewamy wodą. Dobrze, gdybyście mieli pewność, że fasola jest z tego roku, a nie sprzed nie wiadomo kiedy! Dodajemy ząbek czosnku, szałwię i konkretną szczyptę soli. 

Garnek z pokrywką stawiacie na kuchni, na ogniu tak słabiutkim, że aby woda się zagotowała potrzeba godziny. Fasola ma się gotować bardzo długo i bardzo powoli. Woda nie może bulgotać, a ziarna podskakiwać i tańczyć. Wszystko powinno być raczej nieruchome. Kiedy woda się zagotuje, zmniejszyć jeszcze płomień (o ile to możliwe) i tak zostawić, niech się spokojnie gotuje. Czas to kwestia indywidualna, zależy od fasoli. Minimum to zwykle trzy godziny od czasu zagotowania się wody. Gdybyście w czasie gotowania zorientowali się, że wody brakuje, dodajcie jej, ale pamiętajcie, by była gorąca, bulgocząca!!

Fasolę doprawiamy na koniec solą, pieprzem i świeżą oliwą. 
Można też dodać kilka paseczków zrumienionego boczku, odrobinę pomidorów, co kto lubi, w każdym razie tak wyglądają prawdziwe fagioli alla toscana!
DOPRAWIĆ to po włosku CONDIRE 


Drukuj