poniedziałek, 29 czerwca 2015

Zająca podano!


Nie mogę prezentować tylko dań w pięć minut, do którego składniki znajdziemy na pierwszym lepszym straganie. Czasem trzeba pokusić się o prawdziwe wyzwania. Poza tym jako mieszkanka Mugello, cieszę się, że mogę zaprezentować po raz pierwszy w mojej kuchni, coś co jest w czołówce toskańskich dań - dziczyzna! Jelonki, zające, dziki, bażanty, kuropatwy, to przecież tutejsze smaki! Na początek przedstawiam Wam zająca!


Do zająca nastawiona byłam na nie, bo te dwa razy w życiu, kiedy miałam go okazję spróbować, nie zachwycił mnie ani ani. Ale tak się złożyło, że ktoś podarował Mario szaraka, więc postanowiłam zmierzyć się z nim we własnej kuchni i dać mu ostatnią szansę.  
Szarak został poćwiartowany na nie bardzo duże kawałki i zostawiony na noc w kąpieli z wina rozcieńczonego wodą, z marchewką, selerem naciowym, cebulką i listkiem laurowym.  


Po takim leżakowaniu, został osuszony, posolony, obsmażony z każdej strony (u mnie na smalcu! nie mówcie o tym swojemu dietetykowi!) i przełożony do rondla o grubym dnie. Do mięsa dodałam pokrojone warzywa, w których wcześniej leżakowało, ziarna pieprzu, podlałam odrobiną wody i zostawiłam na wolnym gazie, częściowo pod przykryciem. Po około godzinie dodałam pokrojone pomidory z puszki. Czarne oliwki, które powinny być dodane na pół godziny przed końcem gotowania, ja dodałam dnia następnego, by zobaczyć różnicę w smaku. I z oliwkami właśnie to jest to! Zdecydowanie. 


Mój zając gotował się niecałe 3 godziny. Wyszedł miękki i delikatny. Jeszcze jedna ważna rzecz przed przygotowaniem leżakował tydzień w zamrażalce. 
Jestem z siebie dumna! Moje pierwsze myśliwsko toskańskie danie i od razu sukces, że palce lizać. 
A ZAJĄC to po włosku LEPRE!


We włoskich menu najczęściej znajdziecie zająca w formie ragu' podawanego z pappardelle. 
Proporcji do dania nie podałam, bo wszystko zależy od wielkości zająca i własnych smaków, ale nie żałujcie warzyw, które utworzą sos.

niedziela, 28 czerwca 2015

Klasyka włoskiego deseru...


czyli panna cotta! Było już w sieci milion razy, ale ponieważ i mnie zdarza się ją popełnić, zatem ślad w kuchni kamiennego domu musi tu zostać.  


Przygotowanie jest banalnie proste!

Potrzeba:
500 ml słodkiej śmietany (płynnej)
100 g cukru pudru
6 g żelatyny w listkach
wanilia
owoce, musy owocowe, czekolada, karmel - to już wedle uznania


Żelatynę moczymy w zimnej wodzie przez około 10 minut. Śmietanę, wanilię i cukier puder mieszamy razem w jednym garnku i stawiamy na wolnym ogniu. Podgrzewamy przez około pięć minut, ale bez zagotowania. Odciskamy z wody żelatynę i dodajemy do śmietany. Mieszamy około 2 minuty, by się dobrze rozpuściła. Płuczemy zimną wodą silikonowe foremki (ewentualnie ulubionym alkoholem - np. rumem czy maraschino) wlewamy do nich śmietanową masę i zostawiamy na trochę, by się wystudziła. Wstawiamy do lodówki na około 2 godziny i gotowe. Dekorujemy i doprawiamy wedle wlasnych gustów, u mnie był mus malinowy i świeże morele! Delicje! 



PANNA to znaczy ŚMIETANA

środa, 24 czerwca 2015

Kolorowe risotto z papryką


Risotto to ostatnio jeden z moich ulubionych pomysłów na letni obiad. Przyjemne w przygotowaniu, pożywne, efektowne i często ekonomiczne! Kiedy testuję nowy przepis, sędziami są zwykle chłopcy i to oni oceniają moje kulinarne poczynania. Risotto z papryką zniknęło z talerzy w mig, a moi krytycy nie szczędzili mi pochwał. 


Potrzebne są:
3 papryki w różnych kolorach
1 szalotka lub młoda cebulka
kilka listków bazylii
bulion warzywny
oliwa
pół kieliszka białego wytrwanego wina
łyżka masła
ryż do risotto (około 1 szklanki)
sól 
pieprz 
parmezan

W rondlu o grubym dnie podsmażamy cebulkę na oliwie z łyżką masła. Ma się zeszklić, a nie zrumienić, dodajemy pokrojoną w cienkie paseczki paprykę. Chwilę razem podsmażamy i podlewamy winem. Kiedy wyparuje, dodajemy ryż. Mieszamy drewnianą łyżką, żeby nie przywarł. Wystraczą dwie minuty i kiedy zrobi się szklisty, zaczynamy podlewać bulionem. Po chochelce w miarę wchłaniania. Wciąż często mieszamy. Risotto jest gotowe, kiedy ryż jest ugotowany (al dente). Na koniec dodajemy kilka porwanych listków bazylii i garść startego parmezanu, doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Przykrywamy i zostawiamy na 5 minut. Po tym czasie podajemy, a na talerzu możemy jeszcze posypać odrobiną parmezanu i świeżo zmielonym pieprzem. 


PAPRYKA to po włosku PEPERONE

wtorek, 23 czerwca 2015

Pęczak z kurczakiem i suszonymi pomidorami

We włoskich czasopismach zaroiło się od szybkich, letnich dań. Wśród nich są takie, które je się zarówno na ciepło jak i na zimno. Uwielbiam je, bo można przygotować je wcześniej, w ten sposób będą doskonałym pomysłem na przyjęcia czy pikniki.  


To danie urzekło mnie szczególnie, bowiem wszyscy w domu uwielbiamy pęczak! Wersja podstawowa, którą Wam prezentuję może być modyfikowana na wiele sposobów dyktowanych indywidualnymi gustami, wystarczy wzbogacić ją ulubionymi składnikami. 



Co potrzeba - proporcje na "mniej więcej":
Pierś z kurczaka
słoiczek suszonych pomidorów
1,5 szklanki pęczaku (u nas orzo perlato - nie mam pojęcia czy to właśnie pęczak, ale na oko i smak - chyba tak:)
kilka listków bazylii
oliwa, sól, pieprz


Pęczak ugotować w lekko osolonej wodzie, pierś pokroić w plastry i wygrilować. Następnie pokroić wszystko w paseczki (oprócz pęczaku rzecz jasna), porwać bazylię, składniki razem wymieszać doprawiając wcześniej oliwą, solą i świeżo zmielonym pieprzem. 


I to wszystko! Takie proste i takie dobre! Następnym razem dodam młodą cebulkę i świeżą mozzarellę, a Wy macie jakiś pomysł na swój tajemniczy składnik?



POMODORI SECCHI to SUSZONE POMIDORY (wym. pomodori sekki)

sobota, 20 czerwca 2015

Letnie spaghetti z łososiem i mozzarellą


Gotuję każdego dnia. Każdego dnia z sercem i fantazją. Prezentuję Wam tylko to, co według mnie godne uwagi. Dania dobre, bardzo dobre, genialne i takie, które na zawsze wchodzą do naszego jadłospisu. Przy tym daniu - Mikołaj pałaszując z apetytem zapytał: "dlaczego nie otworzymy restauracji???" Niech więc te słowa będą najlepszą rekomendają. Prezentuję Wam dziś wspaniale danie na letnie dni! Proste i wykwintne zarazem. Będziecie mogli zabłysnąć na ogrodowym party. 


Potrzeba: 
150 g wędzonego łososia
1 mała lub trzy malusieńkie cukinie (moje były nowonarodzone z własnego ogródka)
1 mozzarella
spaghetti
mały pęczek natki (i ta również pochodziła z moich "upraw")
oliwa, cytryna, sól, pieprz



A teraz wykonanie. Prościej i szybciej się nie da!
Spaghetti gotujemy al dente. W tym czasie siekamy łososia, cukinię kroimy w niteczki albo cienkie słupki, mozzarellę w kostkę, natkę siekamy. Wszystko razem mieszmy i doprawiamy oliwą, cytryną, solą i pieprzem. Do tego dodajemy ugotowany makaron i gotowe!
Można jeść w temperaturze pokojowej i jako danie na zimno. Absolutnei genialne. Sama zajadałam z apetytem i nachwalić się nie mogłam - a wierzcie mi - nie często się to zdarza! 


ŁOSOŚ WĘDZONY to po włosku SALMONE AFFUMICATO 

piątek, 19 czerwca 2015

Makaron z ricottą, bakłażanem i speckiem.


Po długiej ciszy witam Was nowym przepisem. Niestety ilość obowiązków mnie czasem przerasta i nie mam czasu, dzielić się przepisami. Może choć wakacje dadzą ciut oddechu i znajdę czas na wirtualną kuchnię.
Dziś pasta z bakłażanem, ricottą i speckiem. 

Potrzebne będą:

Jeden niewielki, dorodny bakłażan.
kilka gałązek tymianku,
250 g ricotty (pudełeczko)
kilka plasterków specku ale pewnie i pancetta się sprawdzi.
oliwa, sól, pieprz
krótka pasta, np, fusilli, penne, rigatoni.



Kroimy bakłażana w kawałki, możemy też część pokroić w plasterki, będą do dekoracji. Obsypujemy solą i grilujemy na suchej patelni, kiedy ciut zmięknie dorzucamy pokrojony w paseczki speck. 
W rondlu rozgrzewamy oliwę i dodajemy ricottę, mieszamy ją tak, by zrobił się kremowy sos, doprawiamy solą, pieprzem i listkami tymianku. Ostrożnie z solą, bo speck dodany potem i bakłażany są już dosyć słone.


Pastę gotujemy oczywiście al dente. Uwaga! Zostawcie odrobinę wody z gotowania makaronu! 
Mieszamy ugotowany makaron z sosem ricottowym, wygrilowanym bakłażanem i speckiem, dodajemy na koniec zostawioną wodę, żeby danie nie było zbyt suche. Możemy oprószyć na talerzu świeżo zmielonym pieprzem i udekorować gałązką tymianku. Buon appetito!



AGGIUNGERE to znaczy DODAĆ (wym. adżdziundżere)

Drukuj