środa, 28 maja 2014

Smażona piadina



Dziś coś wyjątkowego, typowego dla naszego regionu - a dokładnie dla Romanii i sąsiadującej z nią części Toskanii. Piadina fritta - zwana inaczej gnocco fritto. Jeśli zawitacie w te strony z pewnością znajdziecie ją w menu wielu restauracji, barów czy ulicznych budek z jedzeniem. Co to jest? Z czym się je? 


Bardzo proste i - przynajmniej dla mnie - zaskakujące! Ciasto takie jak na pizzę. Rozwałkowujemy je na placek o grubości około 5 mm i tniemy w niewielkie kwadraty czy prostokąty. Rozgrzewamy olej w głębokiej patelni - jeśli macie frytkownicę, tym lepiej - i po kolei wrzucamy po kilka sztuk ciasta. Smażymy jak pączki, chwilę z jednej strony, potem z drugiej, do zrumienienia. Wyjmujemy, kładziemy na moment na papierowym ręczniku, by odsączyć nadmiar tłuszczu, oprószamy solą i gotowe! Ot i cała filozofia. Najczęściej piadiny smażone podaje się ze świeżym serkiem squacquerone czy stracchino lub z wędliną - prosciutto, finocchioną czy z czym kto lubi.



My taką kolacją uraczyliśmy się wczoraj dzięki uprzejmości naszego znajomego, który przywiózł nam worek świeżo wyrobionego ciasta. Nam pozostało jedynie rozgrzanie tłuszczu i przygotowanie dodatków.

sobota, 24 maja 2014

Zupa pomidorowo - chlebowa



Dziś jeszcze jedna propozycja typowo toskańska - pappa al pomodoro. Danie, które podobnie jak panzanella narodziło się na wsi w biedniejszych czasach. Kolejny sposób jak wykorzystać stare pieczywo. I tu jak w poprzednim przepisie powinien być chleb toskański bez soli. Jeśli takiego nie macie wybierzcie ten najbardziej neutralny w smaku. 
Muszę przyznać, że o ile panzanella była pierwszym toskańskim daniem jakie postawiono mi na wakacyjnym stole, kiedy lata temu przyjechałam na wakacje, o tyle pappę al pomodoro jadłam po raz pierwszy dwa tygodnie temu na święcie chleba.


Potrzebne będą:
Kilka kromek czerstwego pieczywa
6 pomidorów (albo spora puszka pelati - świeże oczywiście lepsze)
dwa ząbki czosnku
oliwa 
sól, pieprz
łyżeczka cukru
kilka listków bazylii
bulion warzywny (około 1l)


Kromki chleba kładziemy na ruszcie i opiekamy w temperaturze 200 stopni przez jakieś 10 min. Muszą się ładnie zrumienić. W tym czasie wrzucamy na minutę do wrzątku pomidory, po czym wyjmujemy i obieramy ze skórki. 
Kromki nacieramy mocno czosnkiem i układamy w rondlu (takim, do którego nie przywiera). Na kromki wlewamy, przetarte przez sito pomidory, tyle by pokryły pieczywo i dolewamy kilka chochelek bulionu. Doprawiamy solą, pieprzem i cukrem i zostawiamy na małym gazie, przez około 40 min, dodając jeszcze bulionu. Pappa będzie gotowa, gdy płyn odparuje, a chleb się rozpadnie (temu możecie pomóc łyżką). Tuż po zdjęciu z ognia dodajecie jeszcze porwane listki bazylii i na talerzu każdą porcję doprawiamy dobrej jakości oliwą. 
Danie jest świetną propozycją na każdą porę roku, zimą serwowane na gorąco, a latem w letniej temperaturze. Spróbujcie:))


poniedziałek, 19 maja 2014

Panzanella!


Ponieważ wakacje już za progiem, a wielu z Was wybiera się wkrótce do Toskanii, zostałam poproszona o publikację typowych toskańskich przepisów. Dziś zatem spełniam tę prośbę. Pamiętam doskonale pierwszą kolację w naszym agriturismo. Na początek na stół wjechało klasyczne danie toskańskich chłopów. To potrawa, która narodziła się, kiedy w regionie żyło się biednie. Aby wykorzystać stary chleb i warzywa z domowego ogródka - wymyślono panzanellę! W ten sposób mogli się pożywić też ci, którzy cały dzień spędzali w polu.

Potrzeba:
Kilka kromek czerstwego toskańskiego chleba
czerwona cebula
ogórek
4 słodkie pomidory
kilka listków bazylii
kilka łyżek octu z białego wina
sól 
pieprz
oliwa



Cebulę należy pokroić w cienkie talarki. Moczyć minimum dwie godziny w miseczce z wodą i łyżką octu. Pomidory i ogórka pokroić w kawałki. Namoczyć również chleb (tak jak cebulę w wodzie i occie), rozdrobić go palcami i dodać do warzyw. Odsączyć cebulę, porwać listki bazylii i wszystko razem wymieszać. Doprawić oliwą, solą i pieprzem i jeśli trzeba octem. Przed podaniem schłodzić jeszcze przez godzinę w lodówce. 

 

Wspaniałe, proste i orzeźwiające danie. Klasyka kuchni toskańskiej! Idealna propozycja do letniego menu. Danie, które narodziło się z biedy, na stałe weszło do kanonu kuchni włoskiej. Z czasem powstały różne jego warianty - można dodać jajko na twardo, czy to co mamy w lodówce, ale oryginalny przepis jest taki, jak podałam wyżej.
Nie wiem czy będzie możliwe odtworzenie go w Polsce czy innych krajach, bowiem chleb toskański jest podstawowym składnikiem, ale jeśli wybieracie się na toskańskie wakacje panzanelli musicie koniecznie spróbować!

środa, 14 maja 2014

Pasta z kremem z bakłażanów



Kolejny danie przenoszę tu, żeby łatwiej Wam było znaleźć. Przepis na pastę z kremem z bakłażanów wygrzebałam na jakimś włoskim portalu, dokładnie nie pamiętam gdzie, zanotowałam sobie "do wypróbowania w przyszłości" i w końcu zamiar w czyn wcieliłam.
Danie jest pyszne i delikatne!
Co nam będzie potrzebne:
Bakłażan (ja kupiłam taki jak na zdjęciu)
garść startego parmezanu, pecorino albo grana (wedle uznania)
ząbek czosnku, kilka listków bazylii, sól pieprz, oliwa (ok 30 ml)
cebula
kilka pomidorków koktajlowych
makaron - po włosku PASTA oczywiście:)
Bakłażana kroimy na pół, nakłuwamy widelcem i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni na pół godziny. Najlepiej na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Upieczonego bakłażana wyciągamy z pieca, ściągamy skórkę, odsączamy wodę jeśli trzeba i kroimy na drobniejsze kawałki. Wkładamy do miseczki, dorzucamy ząbek czosnku, kilka listków bazylii, starty ser, sól, pieprz i oliwę i miksujemy na jednolity krem.




W osobnym garnku gotujemy makaron. U mnie, mówiąc po polsku były rurki, jeszcze lepiej sprawdzą się fusilli czyli świderki, w każdym razie na pewno pasta krótka.    
W międzyczasie na patelni podsmażamy cebulkę, potem dodajemy pokrojone pomidorki, bazylię, sól i pieprz. Kiedy pasta będzie ugotowana (nie muszę dodawać, że AL DENTE!), wykładamy ją na patelnię do cebulki i pomidorów, dodajemy kilka łyżek kremu bakłażanowego, dokładnie mieszamy i smaczny i zdrowy obiad gotowy! Krem, który zostanie można przechowywać w lodówce przez kilka dni. Myślę że sprawdzi się też na grzankach:)

 

poniedziałek, 12 maja 2014

Tagliatelle con i funghi prugnoli


Dziś typowe sezonowe włoskie danie! Prugnoli - czyli pierwsze grzyby, które zbiera się tu już w kwietniu. My naszych własnoręcznie nie zebraliśmy, bo przede wszystkim to gatunek dla mnie nieznany i bałabym się ryzykować zdrowiem swoim i najbliższych, poza tym czasu brak. Grzyby kupiliśmy w obwoźnym warzywniaki, który co niedzielę zatrzymuje się przed naszym domem. Sprawdziłam u wujka google - prugnoli po polsku to - GĘŚNICA WIOSENNA! Uprzedzam, że w Polsce nigdy o nich nie słyszałam. Tu są dość popularne i najczęściej serwuje się je z pastą, najlepiej z tagliatelle. 



Wystarczy trochę oliwy, czosnek, grzyby, sól i pieprz. Prugnoli oczyszczamy z ziemi. Kroimy w cieniutkie plasterki. Na oliwie przesmażamy posiekany czosnek i dodajemy zaraz grzyby. W garnku gotujemy al dente tagliatelle. Kiedy prugnoli są już miękkie doprawiamy solą i pieprzem i dorzucamy ugotowane tagliatelle. Jestem grzybomaniaczką, więc dla mnie danie jest genialne. Genialnie pyszne i genialnie proste. Parmezanem nie posypuję, zbyt pokrywa smak grzybów, ale jeśli ktoś woli, to proszę bardzo. 




Teraz nawet nie powiem smacznego, bo nie wiem czy w Polsce czy też w innych częściach świata ktoś będzie w stanie przepis odtworzyć. Tak czy inaczej - jeśli będziecie wiosną w Toskanii - prugnoli musicie absolutnie skosztować!

niedziela, 11 maja 2014

Szparagi na zimno

Bez tego dania nie ma maja!  Czyli moja kolejna propozycja na szparagowe danie, jedno z tych które na stałe weszło do rodzinnego menu i szybko zatoczyło szersze kręgi.

Potrzebne będą:
Zielone szparagi (pęczek), 
1 świeża mozzarella
pomidory (dwa duże ewentualnie pojemniczek koktajlowych)
świeże oregano (garść listków)
makaron czyli pasta:) (najlepiej typu muszelki, kolanka, ale każda inna też będzie ok)
balsamico, oliwa, biały ocet winny, olej z orzechów włoskich, sól i pieprz.



Szparagi kroimy w 2 centymetrowe kawałeczki, blanszujemy 3 min w osolonej wodzie i chłodzimy. Pomidory również kroimy (nie bardzo drobno), mozzarellę (najlepiej w kostkę), obrywamy listki oregano. Wszystko to mieszamy razem z ugotowaną (oczywiście al dente) i ostudzoną pastą. Robimy sos: ok 4 łyżki oleju z orzechów włoskich, 1 łyżka oliwy, 1 łyżka balsamico, 1 łyżka octu, sól i pieprz do smaku. Dobrze wymieszać i dodać do pasty. 
Danie to jest przebojem majowych pikników i przyjęć, których w naszej rodzinie w tym czasie nie brakuje:)))

czwartek, 8 maja 2014

Makaroniki z kapustą



Może nie wszyscy wiedzą, że kapusta to jedno z podstawowych warzyw w Toskanii. Ma szerokie zastosowanie - i duszona i w słynnej ribollicie i - jak się przekonałam ostatnio - jako baza sosu do makaronu. Takim właśnie daniem ugościła nas Tina na kolacji w swoim domu. Smak nas zachwycił, dlatego za zgodą autorki podkradłam przepis i tu go publikuję:


Potrzebne będą:
2 lub 3 rodzaje kapusty (po ćwiartce małej główki)
1 cebulka czerwona lub szalotka,
2 ząbki czosnku
pół kilo surowej włoskiej kiełbasy ( i tu mam zgryz - czym ją w Polsce zastąpić? czy mięso mielone? czy biała kiełbasa? czy jest jakiś odpowiednik?)
kubeczek słodkiej śmietanki
sól 
pieprz
oliwa
parmezan do posypania


Na oliwie podsmażamy czosnek i cebulkę, po chwili dodajemy posiekaną kapustę i dalej podsmażamy. Zmniejszamy ogień i przykrywamy, podlewając wcześniej odrobiną wody i uzupełniając ją w miarę potrzeb. Na drugiej patelni podsmażamy kiełbasę wyciągniętą z flaczka i rozdrobnioną jak mięso mielone. Kiedy kapusta będzie już miękka (ok. 40 min) dodajemy kiełbasę. Chwilę się wszystko razem musi poddusić. Na koniec zabielamy śmietaną, doprawiamy solą i pieprzem. Mieszamy z drobną, krótką pastą ugotowaną oczywiście al dente i podajemy posypane parmezanem i świeżo zmielonym pieprzem. 
Nigdy bym się za taki przepis nie wzięła, gdybym wcześniej nie spróbowała! Danie weszło na stałe do naszego menu! Buon appetito!


Książki i pisma kulinarne to moja pasja, ale przepisy polecone przez znajomych Włochów to jest dopiero atrakcja!

wtorek, 6 maja 2014

Makaron z kremem ze szparagów


Nie może w maju zabraknąć na stole szparagów! Oto jedno z naszych ulubionych wiosennych dań:



Co nam potrzebne: 
Pęczek zielonych szparagów.
dwie cebulki (wzięłam dymkę - w oryginale szalotka)
pasta krótka - ja ugotowałam maccheroni
oliwa
ser castelmagno (to ser z północy Włoch, my dajemy to co jest - pecorino, cacciottę, ale sprawdzi się i feta i bundz)
sól 
balsamico (oczywiście oryginalne z modeny, nie kwaśne dziadostwo acetopodobne)
Co robimy:
Makaron gotujemy - każdy wie jak:)
Główki szparagów odcinamy i blanszujemy 3 min. w lekko osolonej wodzie (nie wylewać wody! będzie potrzebna!)
Na oliwie podsmażamy posiekaną cebulkę, potem dodajemy szparagi pokrojone w drobne słupki, smażymy na mocniejszym ogniu podlewając wodą ze szparagów w miarę potrzeb. (Ok. 10 min)
Kiedy będą dość miękkie miksujemy na jednolity sos, dodajemy pastę i mieszamy. 
Wykładamy na talerze na wierzchu kładziemy główki szparagów, posypujemy pokruszonym serem i skrapiamy balsamico! 
Obłędne!!!

niedziela, 4 maja 2014

Peperonata



Peperonatę jadłam po raz pierwszy w toskańskim, wiejskim domu, kiedy zostałam zaproszona na zwykły codzienny obiad. Siedziałam jak zaczarowana i wszystkimi zmysłami chłonęłam atmosferę tamtej chwili, świadoma tego, że nie każdy ma okazję zobaczyć Toskanię "od kuchni".  Przy stole zasiadła męska część rodziny, przyjaciele, robotnicy, pomagający przy cięciu drzewa no i oczywiście ja z chłopcami. Dużo było dań na stole, ale ja zapamiętałam z tamtego dnia przede wszystkim peperonatę i dziś ją Wam prezentuję. Do oryginalnego przepisu dodałam odrobinę kaparów dla wzmocnienia smaku.


składniki:

1 duża czerwona papryka
1 duża żółta papryka
1 ząbek czosnku
kilka listków bazylii
4 świeże pomidory
kilka kaparów
sól
oliwa



Na oliwie podsmażamy posiekany czosnek. Po chwili dodajemy paprykę pokrojoną w szersze paski i smażymy ok 20 min, tak aby zmiękła podlewając odrobinę wodą by się nie przypaliła. Dodajemy pomidory i kapary pokrojone w większe kawałki i przykrywamy. Po 10 minutach zdejmujemy pokrywkę, by odparował nadmiar płynu. Doprawiamy solą, a na chwilę przed zdjęciem z ognia dorzucamy jeszcze porwane listki bazylii. Podajemy z kromką wiejskiego chleba. Ja zrobiłam rumiane grzanki czosnkowe. Proste, smaczne i zdrowe:)



Ponieważ moja peperonata miała być naszym obiadem, a nie dodatkiem do niego, Paw zażyczył sobie mięsną wkładkę. Dołożyłam więc kawałki surowej kiełbasy, ale oczywiście oryginalna peperonata to same warzywa.

sobota, 3 maja 2014

Cannelloni z ricottą i szpinakiem


Nie pokazywałam jeszcze na blogu moich cannelloni, ale to dlatego, że przepisów na ich przyrządzenie jest w sieci niezliczona ilość! Jednak wczoraj Paw, kiedy cannelloni przygotowywałam na kolację, zarządził, że trzeba koniecznie je sfotografować i na blogu umieścić, bo to przecież jedno z ulubionych dań w naszym domu.
Składniki podaję bez precyzyjnych ilości, bo sama robię na oko. To też kwestia gustu, czy ktoś woli mocniejszy smak grzybów, czy stawia na szpinak, czy może preferuje delikatną ricottę.


A zatem potrzeba:
cannelloni (można zrobić własnoręcznie, ale ja biorę gotowe)
pół kilo świeżej ricotty
szpinak (ja wzięłam mrożony - mam zawsze zapas własnoręcznie obgotowanego i zamrożonego)
6 średnich pieczarek
przecier pomidorowy
cebulka
dwa ząbki czosnku
mozzarella
oliwa, 
sól, pieprz
oregano
gałka muszkatołowa  


Pieczarki drobno posiekać i podsmażyć na oliwie, dodać szpinak i dalej podsmażać, potem ricottę, sól, pieprz i startą gałkę. Wymieszać dobrze i zostawić. Całe duszenie farszu to około 20 minut. 
Na patelni podsmażyć na oliwie posiekany czosnek i cebulkę, dodać przecier pomidorowy i poczekać aż się zagotuje. Doprawić do smaku solą, pieprzem i oregano. 



Naczynie do zapiekania wysmarować masłem. Cannelloni nadziewać farszem i układać ciasno koło siebie. Potem zalać je przygotowanym sosem pomidorowym i na wierzchu posypać mozzarellą. Włożyć do pieca nagrzanego do 200 stopni na pół godziny i gotowe! 



I jeszcze na "deser" sałatka z pieczarek. Deszczowa pogoda i w Mario obudziła chęć do kuchennych eksperymentów. Z pozostałych pieczarek przygotował sałatkę: liście salaty, pomidor i pieczarki w plasterki, polane wszystko oliwą, skropione cytryną, oprószone solą i  świeżo zmielonym pieprzem. Na wierzchu powinno być jeszcze trochę startego sera grana czy parmezanu. Takie proste i takie dobre:)


piątek, 2 maja 2014

Biscotti alla ricotta


Przepyszne ciasteczka - miękkie, delikatne w smaku, nieprzyzwoicie łatwe i szybkie do zrobienia. Idealne do porannej caffe latte albo do pudełka z drugim śniadaniem. Ręczę, że jeśli raz spróbujecie, wejdą na stałe do jadłospisu:)  
Potrzebne będą:
ricotta 150 gr
cukier (ja wzięłam trzcinowy) 120 gr
miękkie masło 30 gr
1 jajko
szczypta soli
250 gram mąki (moja to grano tenero typu 00)
szczypta soli
2 łyżeczki proszku do pieczenia (ten tutaj jest lekko "waniliowy")
Ricottę, masło i cukier utrzeć mikserem na jednolitą masę, dodać jajko, szczyptę soli i dalej zmiksować. Do ciasta wsypać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Wymieszać łyżką. Moja masa wyszła dość zwarta, więc zgniotłam szybko rękami w jedno, a potem odrywałam po kawałeczku, w dłoniach formowałam kulkę wielkości orzecha włoskiego, lekko spłaszczałam i układałam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać do 180 stopni i piec ciasteczka 20 min, do leciutkiego zezłocenia! Powinny być jaśniutkie!
Są obłędne, w smaku delikatnie śmietankowe, z zewnątrz chrupiące, a w środku mięciutkie. Ciasteczkowy ideał!!!
Jeśli masa wyjdzie Wam rzadsza formujcie ciasteczka przy pomocy dwóch łyżeczek.
Smacznego!
 


czwartek, 1 maja 2014

Grissini



Dziś przepis na grissini, o których szczegółowo pisałam tutaj.

Potrzeba:

pół kg mąki typu 00 - plus ciut do podsypania
280 ml ciepłej wody
15 g świeżych drożdży
łyżeczka cukru 
łyżka soli
4 pełne łyżki oliwy
 
Mąkę przesiać do misy, z 280 ml wody odlać trochę i rozpuścić w tym drożdże i cukier. W pozostałej wodzie rozpuścić sól i dolać oliwę. Do mąki dodać rozpuszczone drożdże, a potem wodę z solą i oliwą wlewać cienkim strumyczkiem. 
  
 
Wyrabiać ciasto aż powstanie jednolita masa. Kiedy składniki się połączą - lepiej przenieść się na stolnicę. Kiedy ciasto będzie ładnie wyrobione posypać stolnicę mąką, ułożyć ciasto uformowane na kształt prostokąta, posmarować oliwą i oprószyć jeszcze mąką. 
Zostawić do wyrośnięcia - na około godzinę, powinno podwoić objętość. Potem długim gładkim nożem ciąć paseczki (od krótszego boku).
 
Rozciągnąć je w palcach na długość blachy, ja dodatkowo skręciłam, żeby ładnie wyglądały. Tak przygotowane wkładamy do nagrzanego do 200 C piekarnika na 20 minut. 
To jest opcja podstawowa, ale ja moje grissini przed włożeniem do pieca posmarowałam oliwą, posypałam grubą solą i rozmarynem. Sprawdzą się też nasiona sezamu, maku, czy to co Wam przyjdzie do głowy! 
Smacznego!!!  


Drukuj